| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
RSS
poniedziałek, 14 września 2009
Małe umoralnianie. Samej siebie.

'Stand my ground, I won't give in
no more denying, I got to face it
won't close my eyes and hide the truth inside
if I don't make it, someone else will
stand my ground'

WT - Stand my ground



Doszłam dziś dociekawego wniosku. Już nie musze rozmawiać ze znajomymi! Niektórych osób szumnie nazywanych w przeszłości kumplami nie widziałam od ładnych paru lat. Myśl wszakże niezbyt fascynująca sama w sobie, chodzi jednak o coś zupełanie innego. Otóż po tak długim czasie jestem wspaniale zorientowana co w trawie piszczy.
Ludzie wywlekają na łamach internetowych portali całe swoje życie. Od podszewki. Bez żadnej cenzury, łącznie z gigantycznymi wahaniami nastrojów pt. 'Mój świat się zawalił', kasowaniem zdjęć ukochanych i wstawianiem fotek z kołami pod oczami i przytuloną butelka wódki... Wspaniały wynalazek.
Nie będę udawać, że sama nie dałam się wciągnąć w to powolne zabijanie prywatności. Owszem mam konto tu i ówdzie. Co jakis czas wstawię zdjęcie, zdarzyło mi sie nawet pochwalić prawem jazdy. Każdy odczuwa chyba przemożną chęć pochwalenia się przed innymi - i nie mówię tylko o przyjaciołach czy znajomych. Sama chciałabym, aby wszyscy moi wrogowie zobaczyli, że jestem szczęsliwa, układa mi się, jest super. Niech oglądają - zapraszam. Chlebem i solą witam.
Problemy zaczynaja się, kiedy coś przestaje iśc po naszej myśli... Bo co zrobić, kiedy nasz wspaniały chłopak oświadcza, że znalazł lepszą? Skasować nagle wszystkie zdjęcia, które niegdyś zapełniały połowę galerii, i tym samym obwieścić całemu światu, że nie potrafimy zbudować trwałego związku? Przyznać się do porażki. Usunąc konto? Jasne, nie domyslą się. Zablokować galerię? Bez komentarza.

Nie lepiej po prostu nie sprzedawać siebie? Zostawić sobie cząstkę malutkiego świata dostępnego tylko dla nielicznych. Magicznego. Do którego nikt nie wchodzi w ubłoconych buciorach.


Czy jest na sali ktoś, kto oparł się powszechnej modzie na poratle społecznościowe?
Ja nie umiałam.

20:20, one_reality
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 września 2009
Na dobry początek. Pełno bzdur.

Podróż przez życie przypomina jazdę z górki. Z każda chwilą, z każdym
dniem odczuwasz, że życie pędzi coraz szybciej. Nie wyobrażałam sobie
tego. Tak, nie byłam w stanie ogarnąć umysłem siebie w roli dorosłej
osoby.  Ja, zawsze dziecinna, odmienna.... Nie pojmująca fascynacji
płcią przeciwną, sprzeciwiająca się kategorycznie uczestnictwu w
wyścigu szczurów.... Budzę się pewnego dnia, jako maturzystka. Już, ot
tak, dorosłe życie zbliża się wielkimi krokami. Ogrom decyzji, które
muszę podejmować zaczyna mnie przytłaczać. A przecież to dopiero
początek...

W każdym razie miała to być notka skrajnie optymistyczna.
Jest dobrze, mam wspaniałą rodzinę, piękny dom, kochanego chłopaka
przy boku i prawko w kieszeni. Zdecydowanie jest dobrze. Mam też plan.
Planowanie swojego życia zawsze dodawało mi otuchy. Kiedyś to był
ogólny zarys, jednak z każdym dniem, z każdym kolejnym obowiązkiem, z
coraz większą odpowiedzialnością spoczywającą na barkach młodego
człowieka przerodziło się to w wręcz chorobliwą potrzebę panowania nad
każda uciekająca sekundą. Potrzebuję ładu, porządku i spokoju...
Chociaż tak mogę stworzyć sobie tego namiastkę.
Czasem czuję, jakby siedziało we mnie kilka, skrajnie odmiennych
osobowości. Momentami nie jestem w stanie zrozumieć uczuć, nastrojów,
które mną targają. W mojej głowie kłębią się nieuporządkowane,
pourywane myśli. Momentami przesłaniają mi cały świat nie pozwalając
obiektywnie oceniać wydarzeń mnie otaczających. Czasem to tylko lekkie
szemranie na dnie serca, nie dające skupić się na tym, co ważne.
Czasem nie myślę... I wtedy jest pięknie...
Ot, właśnie kobieta. Stworzenie, którego działanie podporządkowane
jest wariującym hormonom. Żałuj świecie, że istniejemy.

Jutro szkoła - trzeba zmierzyć się z rzeczywistością, która nie zawsze
pozwala się wykpić płytkim dowcipem o zabarwieniu erotycznym. Ale
bardzo często to najlepszy sposób na zabicie strachu, tremy i nudy.
Więc trzeba próbować.

Jestem pełna pozytywnych myśli.

 

Dobranoc :)

Kazuma.

21:08, one_reality
Link Dodaj komentarz »